yoga sklep zapisz się do newslettera

Ashtanga Joga – jako narzędzie wszechstronnego rozwoju

Podstawą praktyki w systemie ashtanga jogi jest wykonywanie asan według ustalonych wcześniej sekwencji oraz indywidualny rytm praktyki. Oznacza to, że każdy uczeń wykonuje kolejno asany w tempie dostosowanym do rytmu swojego oddechu. Praktykę można wykonywać samemu albo w obecności nauczyciela, który udziela wskazówek lub pomaga mocniej wejść w pozycje. Asany wykonuje się płynnie, jedną po drugiej tak, że każdy ruch połączony jest z oddechem.

Sekwencje wyznaczają kolejność asan i sposoby przejścia pomiędzy nimi. Określają także, ile oddechów należy pozostać w asanie oraz kiedy należy zrobić wdech, a kiedy wydech. Według zasady kolejność asan zawsze jest taka sama, ale zmienia się długość sekwencji albo poziom jej zaawansowania. Oznacza to, że można wykonywać asany z pierwszej, drugiej, trzeciej albo czwartej serii, a pracę nad kolejnymi zaczyna się dopiero po opanowaniu wcześniejszych.

Tradycja tej praktyki rozwinęła się w mieście Mysore w południowych Indiach. Jak podają źródła, system ten opracował Tirumalai Krishnamacharya na podstawie starożytnego tekstu Joga Korunta oraz nauk mistrza Rishego Vamana. Tradycję kontynuował bezpośrednio K. Pattabhi Jois, a obecnie robi to jego wnuk – Sharat Jois.

Zalety praktyki asan według stałej sekwencji

Dzięki samodzielnej praktyce asan według ustalonej sekwencji uczniowie nie muszą czekać na wskazówki nauczyciela i lepiej przenoszą uwagę do wewnątrz. Mogą praktykować w swoim tempie, z całkowitym skupieniem na procesach zachodzących w ciele, a także towarzyszącym im myślom i uczuciom.

Praca z ciałem to tylko jeden z elementów praktyki jogi, ważny jest także stosunek do świata i siebie samego. Praktyka asan według znanej sekwencji to znakomite narzędzie do poznawania siebie i swojego ciała, a także pracy nad sobą. Obserwując siebie i swoje myśli podczas codziennej praktyki, możemy dostrzec i przeanalizować schematy, które kierują naszym codziennym życiem. Asany prowadzą do wszechstronnego rozwoju.

Podczas samodzielnej praktyki możemy zwrócić uwagę na to, z jakim nastawieniem podchodzimy do zadań, które mamy do wykonania. Czy podchodzimy do nich z entuzjazmem, czy też musimy się zmuszać, aby je wykonać? Z jakimi myślami stajemy na macie? Czy staramy się omijać asany, z którymi mamy trudności? Czy wręcz przeciwnie, intensywnie nad nimi pracujemy i nadmiernie przekraczamy swoje granice? Czy frustrują nas niepowodzenia? Czy łatwo się poddajemy? Czy złościmy się na siebie? Czy porównujemy się z innymi? Wszystkie zachowania na macie pokazują nam, jacy jesteśmy w życiu codziennym. W takiej mikroskali dużo łatwiej jest je zaobserwować i też dużo prościej jest je zmienić. Wprowadzenie zmian w naszym zachowaniu na macie i dostrzeżenie ich rezultatów znacznie ułatwiają wdrożenie ich w codziennym życiu.

Najlepszym przykładem jest pokonywanie lęku. Przezwyciężanie go na macie pomaga nam w pozbyciu się lęków w życiu codziennym. Doskonałym wstępem do takiej pracy jest nauka stania na głowie. To oczywiste, że dla kogoś, kto całe życie staje tylko na stopach, będzie to czymś nowym i wywołującym obawy. Mózg trzeba stopniowo przyzwyczaić do nowej sytuacji, nauczyć go utrzymywania równowagi w pozycji odwróconej i odzwyczaić od wysyłania komunikatów o zagrożeniu.

Czasami trzeba po prostu upaść, żeby się przekonać, że nic groźnego nam się nie stanie. Gdy przekonamy się, jak wiele ograniczeń znajduje się tylko w naszej głowie, możemy zyskać większą wiarę w siebie i motywację do pokonywania słabości. Każdy kolejny sukces zachęca do podejmowania nowych wyzwań.

Liniowy rozwój ciała

Warto jeszcze wspomnieć, dlaczego praktykujemy codziennie tę samą sekwencję, a nie kilka naprzemiennie. Wynika to z założenia o liniowym rozwoju ciała. Dzięki temu, że wykonujemy każdego dnia te same asany, nasz system nerwowy znacznie szybciej się do nich adaptuje. Ciało zapamiętuje dane wzorce, przez co dużo łatwiej jest zaobserwować zmiany.

Jeśli jakieś asany wykonujemy tylko raz w tygodniu, zmiany zachodzą dużo wolniej. Rozwój liniowy zakłada, że najpierw pracujemy nad ogólnym wzmocnieniem ciała, wykonując tylko pozycje stojące. Następnie dodajemy mocniejsze rozciąganie kręgosłupa w całej serii skłonów do przodu i skrętów. Dopiero potem wprowadza się coraz mocniejsze wygięcia do tyłu i intensywne rozciąganie bioder. Ponadto, jeśli opanujemy już wykonywanie danych asan z łatwością, to stopniowo zastępujemy je trudniejszymi.

Taka pewnego rodzaju monotonność praktyki pozwala nam zauważać mniej lub bardziej subtelne różnice w tym, jak zachowuje się nasze ciało. To nie jest tak, że z każdym dniem zawsze jest lepiej. Nasze ciało reaguje na to, co dzieje się w naszej głowie, jakie mamy samopoczucie, nastawienie, jak dużo dzieje się w naszym życiu poza matą. Czy ćwiczymy rano, wieczorem, na czczo czy po jedzeniu. Czy potrafimy się skoncentrować, czy też myślami odpływamy gdzie indziej. Czy dobrze nam się oddycha, czy też tego dnia coś nas blokuje i zaczynamy sapać. Niby codziennie ta sama praktyka, a jednak wiele może się wydarzyć i tyle nowego można się dzięki niej nauczyć.

Praktyka asan to jedno, a to, co dzieje się w nas w tym czasie, to drugie. To właśnie odróżnia ashtanga jogę od praktyk, w których to nauczyciel za każdym razem dyktuje kolejne asany. Wtedy mniejsze jest skupienie na sobie, bo trzeba czekać na to, co powie nauczyciel.

Kontrola oddechu

Kolejnym elementem, nad którym możemy pracować dzięki wykonywaniu znanej sobie sekwencji asan, jest kontrola oddechu. Pracujemy nad tym, aby cały czas oddychać świadomie, w równym tempie i w odpowiednim miejscu robić wdech i wydech. Dzięki temu możemy obserwować rytm swojego oddechu i momenty, w których go przyśpieszamy albo wstrzymujemy.

Zdolność obserwacji to pierwszy krok do umiejętności wprowadzenia zmiany. Dlatego właśnie dostajemy do wykonania asany, które sprawiają nam trudność, aby prowokować przyśpieszanie lub wstrzymywanie oddechu. Dzięki temu mamy możliwość zaobserwowania, jak oddychamy w trudnych sytuacjach oraz jak nieprawidłowy oddech utrudnia nam sprostanie wyzwaniom.

Aby móc sobie poradzić ze skomplikowanymi asanami, musimy przede wszystkim spokojnie, głęboko oddychać. Jeśli uda nam się wyrobić w sobie ten nawyk, wówczas zyskamy skuteczne narzędzie do pokonywania trudności również w życiu codziennym. Istotne jest, żeby reakcja ta była na tyle wyuczona, aby stała się automatyczna. Wówczas, gdy tylko pojawi się jakaś stresująca sytuacja, zaczniemy głębiej oddychać i dzięki temu dużo lepiej sobie z nią poradzimy.

Stała sekwencja asan jako punkt wyjścia

Na początkowym etapie praktyki ważne jest, aby wykonywać dokładnie te same asany, w konkretnej kolejności. Jest to o tyle ważne, że dzięki temu poznajemy siebie i swoje ciało. Jednak lata praktyki utwierdziły mnie w przekonaniu, że gotowe sekwencje asan są tylko punktem wyjścia, a nie celem ostatecznym. Uważam, że są to znakomite narzędzia do wszechstronnego rozwoju, bo dzięki nim zgłębiamy siebie i swoje ciało. Poznajemy także własne sposoby radzenia sobie z trudnymi sytuacjami, a także reakcje na sukcesy.

Gdy zaliczamy kolejne asany, nieuchronnie karmimy swoje ego. Przechodząc przez kolejne szczeble, czujemy się lepsi i ważniejsi od innych, bo mamy wrażenie, że jesteśmy wyżej na drabince prowadzącej do oświecenia. Tak się dzieje aż do momentu, w którym zrozumiemy, że joga to nie wyścig i nie o takie osiągnięcia chodzi. Zrozumienie tego jest dla mnie wyznacznikiem prawdziwej praktyki jogi. Nie chodzi przecież o to, żeby się porównywać i umiejscawiać w jakimś miejscu w hierarchii. Ważne jest, aby umieć słuchać swojego ciała i potrafić powiedzieć „stop, tyle wystarczy” albo chociaż „na dzisiaj dość”. Dzięki temu chronimy się od kontuzji spowodowanych nadmiernymi aspiracjami ego.

Ogromny wzrost popularności ashtanga jogi na świecie spowodował zamknięcie praktyki w sztywne ramy sekwencji. Jednak pierwotna praktyka posiadała bardziej zindywidualizowany charakter i nie miała takiej sztywnej hierarchii. Warto o tym pamiętać i nie traktować sekwencji asan jako dogmatów.

Wykonywanie stałej sekwencji to narzędzie do poznania siebie, ale końcowym etapem powinna być samodzielna praktyka w zgodzie z potrzebami własnego ciała. Aby jednak nauczyć się go słuchać, trzeba je dobrze poznać, co możliwe jest właśnie poprzez praktykę stałej sekwencji.

Jak żadna inna uczy ona pokory i cierpliwości, ponieważ musimy zmierzyć się z asanami, których nie możemy pominąć. Dzięki temu konfrontujemy się ze swoimi słabościami. Czasem chcemy od nich uciekać, innym razem próbujemy drogi na skróty, bywa także, że staramy się zbyt mocno i ignorując ostrzeżenia ciała, doprowadzamy do kontuzji. Jednak i one są znakomitymi nauczycielami. Właściwie nie da się ich nigdy nie doświadczyć. Jak każde dziecko musimy sprawdzić najpierw swoje granice, aby uwierzyć, że istnieją. Jeśli umiemy wyciągnąć wnioski, że nadmierne aspiracje i przekraczanie granic na siłę nie są zdrowe, to z czasem kontuzji jest coraz mniej i stają się one mniej dotkliwe. To również cenna lekcja, którą możemy wynieść z praktyki jogi.

Practice, practice, all is coming” – czyli „Ćwicz, ćwicz, a w wszystko przyjdzie” to najczęściej powtarzana sentencja Pattabhiego Joisa – guru ashtanga jogi. Każdy postrzega ją jednak nieco inaczej. Dla mnie oznacza właśnie tyle, że jeśli będziesz praktykować, to zrozumiesz zarówno siebie, jak i swoje ciało, oraz to, czego ono w danym momencie wymaga. Czasami potrzebuje stymulacji, innym razem odpuszczenia, rozciągania albo wzmocnienia. Najważniejsze jest, żeby nauczyć się rozpoznawać jego potrzeby i za nimi podążać, a nie tylko słuchać podszeptów własnego ego, które niezmiennie dąży do zajęcia wyższego miejsca w hierarchii.

AUTORKA: Aldona Filipiuk
Psycholog, socjolog, nauczycielka jogi w Astanga Yoga Studio i Joga Studio Saska Kępa. Jest doświadczonym nauczycielem E-RYT 500 w Yoga Allience oraz nauczycielem autoryzowanym do nauczania przez Guru Sharatha Joisa z Krishna Pattabhi Jois Asthanga Yoga Institute w Indiach. Zajmuje się też szkoleniami dla przyszłych nauczycieli jogi.

Więcej informacji na stronie aldonayoga.com

Comments


Tagged:


© Yoga & Ayurveda Magazyn